• Wpisów:15
  • Średnio co: 14 dni
  • Ostatni wpis:139 dni temu
  • Licznik odwiedzin:2 230 / 227 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
"według mnie rozważanie nad sensem i kwestią istnienia mają dwie poważne wady
Po pierwsze
one nie mają szans na bycie nierozstrzygniętym

po drugie

jakąkolwiek odpowiedź otrzymasz, która i tak zawsze będzie niepewna i spekulacją, to jak zadasz sobie pytanie
- Jakie to tak właściwie ma znaczenie dla tego, że żyję i że mam pewne potrzeby, pewne cele, które chcę osiągnąć?
i nic się w tym zakresie nie zmienia, niezależnie od tego, co aktualnie mam w głowie

Jakie to w ogóle ma znaczenie dla twojego życia, pytanie o istnienie i sens, być albo nie być, a co jeśli, co by było gdyby...

może niepotrzebnie się męczysz
 

 
To wszystko
Nawyk
To wszystko
jest tylko sposobem
patrzenia na świat

z jednej strony otwieram się na życie
z drugiej zamykam się w swoich Myślach

nie chcę podważać
swojego szczęścia
swoich uczuć
swoich przekonań
każdego słowa
 

 
dzielę czas
na części

na dzień
na tydzień
na miesiąc
na rok

Nazywam czas
Czas Pomyślnych Zmian
Czas Natrętnych Myśli
Czas Pierwszej Miłości
Czas Siania Zmian Z Nasion, z Których Nie Wiemy, Co Wyrośnie.

Nieświadomie nadaję Tytuł już na początku tygodnia
To będzie dobry tydzień- gdy minie, nastąpi inny sposób patrzenia na świat, nawet jeśli nie chcę
Ma to swoje plusy- przynajmniej mam świadomość, że
Czas Podważania Prawdy kiedyś minie

Bo nieodłączną częścią zadowolenia jest dyskomfort

Czas Podważania Prawdy
jest uciążliwy
Każdy, najmniejszy sąd
jest podważany pytaniem:
Jesteś tego pewna?
Skąd to wiesz?
Masz dowody?
... po takich pytaniach gaśnie pewność siebie, i chęć dalszej dyskusji
To chyba sceptycyzm
Nie jestem pewna własnej prawdy
tracę grunt pod nogami, aż pozostaje mi jedynie skrawek ziemi
Nie mogę iść do przodu
nie mogę się rozwijać

Jeśli myślenie to program
to chyba wystąpił błąd
albo atak hakerski
 

 
Nie trać życia na natrętne myśli
z braku zainteresowania
umierają
 

 
Gdyby zostać przy mózgu gadzim
świat obnażony jest ze słów.
są tylko obrazy i dźwięki
dobre i złe
i prowiant
zmęczenie
zatem to co widzę jest prawdą
bo widzą to wszyscy
nawet zwierzęta

Gdyby mózg gadzi okryć kolejnymi warstwami
powstałyby pojęcia
dobre, ponieważ...
złe, ponieważ...
interpretacja uderzyła nam do głowy
a jedna rzeczywistość rozbiła się przez subiektywizm ludzi

i prawda kruszy się wśród ludzi
każdy maluje ją własną kredką
każdy ma swoją

chyba pomalowałam swój kawałek białą kredką
bo powierzchnia ciągle się brudzi i muszę malować ją na nowo
jestem zła, że dostałam taką kredkę
bo chciałabym w końcu mieć kolorowe ziarenko

Nie ma nic bardziej zwodniczego niż zastanawianie się nad sensem
nie róbcie tego
to jak szukanie Boga
sens to kwestia wiary
tak bardzo chce być wierząca...

ale czy wiara nie jest sprzeczna z prawdą?
.
.
.
.
po co mi prawda gdy do szczęścia potrzebne mi kłamstwo
 

 
Muszę wiedzieć, po co wstać
Muszę określić cel, by mieć motywację
Cel nie może być infantylny
Zamiast celu, potrzebuję Misji.
 

 
od dwóch tygodni nie piszę sensownie

od tygodnia piszę wciąż ten sam fragment, który rozpada się po trzystu słowach

od czterech dni czuję się zagubiona jakbym miała w sobie szczelinę, przez którą wpada jedynie zimne powietrze- nie widzę świata, jedynie odbieram bodźce

Jakie to zwierzęce- zjeść, spać, pójść na spacer
Jakie to martwe- opierać się jedynie na potrzebach ciała

rozszczepiam się w ciemności, jestem jednostką, która nie potrafi bronić swoich racji
nie czuje swoich argumentów

Nie czuje słów
więc nie może pisać
nie może dyskutować
nie może rozmawiać

Nie czuje słów
bo słowa to myśli
a te podczas remontu
straciły miejsce zamieszkania
zabłądziły


Wcześniej wspomniałam, że to nie anemia. Teraz stawiam inną diagnozę. To anemia
Anemia duszy

Rozpoznawalna po niemocy w wykonywaniu odwiecznych pasji
senności wynikającej nie z braku snu lecz brakiem zainteresowania tym, co się widzi
nieróbstwa, po którym nie następują wyrzuty sumienia
ignorancja wobec czasu, o który przestaje się dbać

sposób leczenia: inwazyjny
atakować kulturą, przyjaciółmi, miłością, obowiązkami

Odradza się lenistwa




 

 
Szukałam powodu. Źle się czułam. Spać. Spać. Za dużo spałam. Nie wiedziałam, po co wstać. Popołudnia były nie do zniesienia. Wieczór dobry. Można spać.

Anemia. Myślałam, że to anemia. Gdyby była to prawda, przegrałabym. To byłaby moja kapitulacja. Słyszałabym "mówiłam ci, mówiłam, ale ty nikogo nie słuchasz. Koniec. Koniec. To twój koniec, kochana."
Anemia. To jeszcze nie jest anemia.

Zrozumiałam. Od dwóch miesięcy czułam, do czego zmierzam. Wyczuwałam ten moment. Szczerze, to chciałam by nadszedł jak najszybciej. Wolałam mieć to za sobą.
Jestem tu. Jestem w tym momencie. Właśnie go przeżywam.

To nie OBJAWIENIE czeka
Lecz nieuzbrojone oczy

Czuję to samo, co dwa lata temu. Wszystko jest identyczne. Szarość dnia. Zmęczenie. Pustostan. Obojętność.

Chciałabym, by była to zwykła choroba. Na takie są leki. Z takimi chodzi się do lekarzy. Je się kuruje. Powraca się do zdrowia.

Nie ma znieczulenia na umysł. Jest niematerialny.

Patrzę na swoje profilowe i czuję na sobie wzrok tego chłopaka. Palce przy oku. To wszystko dzieje się w środku. Rzeczywistość jest jedynie platformą naszych przeżyć.

Nie umiem wyrazić zagubienia. Nie wiem, nie wiem. Chwilę temu zrozumiałam, że wróciłam do punku wyjścia. Stoję w tym samym miejscu, co dwa lata temu. Jestem zmęczona. Tyle przeszłam, by znów do tego wracać.

Otaczają mnie te same dźwięki i słowa. Na początku były słowa. Obce głosy, które zdominowały mój własny. Próbowały wyprzeć mój sposób myślenia.
Światopogląd mówił, że to złe głosy. Ale ich jest więcej. Nie potrafię krzyczeć głośniej.
Nie słyszę własnych słów. Nie wiem, czy są prawdziwe.

-Dlaczego nie możesz być normalna?
- Bo nawet ludzie wierzący poświęcają swoje życie dla religii.
- Chcesz oddać życie dla idei?

Chcę po prostu zrozumieć, co jest prawdą.

Walka. Ta bezsensowna walka. Nie mam siły dłużej jej prowadzić.




Ciiii
Cisza
Na początku był chaos
Pod największym chaosem kryje się porządek świata.
 

 
nie po to daliście mi życie, by teraz je ograniczać

nie po to uczyliście mnie mówić, by krzykiem zamykać mi usta

nie po to wpajaliście mi języki innych narodów, by teraz karać mnie za odmienność zdań

Nie po to budowaliście moją świadomość, by prowadzić mnie do psychologa

Dlaczego przychodzę do domu w godzinach, w których nikogo nie ma
Dlaczego zamykam się w pokoju i udaję, że śpię, choć jest dwudziesta druga
Kroczysz przy drzwiach. Nie pukasz. Udało się. Pod kołdrą kończę zadania. Dwudziesta trzecia. Zasypiam z myślą, że jutro sobota. Koniec udawania, że mnie tu nie ma. Zmuszona jestem stanąć z tobą twarzą w twarz.
- Dzień dobry.

Oficjalnie, z rezerwą. Tyle lat zajęło mi, by uznać cię za obcego człowieka.
  • awatar ms moth: Pięknie ubrane w słowa, pierwsze cztery wersy musiałam aż skopiować i wkleić w google by przekonać się czy to Twoje czy może fragment jakiegoś cytatu. No po prostu wow.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Machinalnie sprzątam i usiłuję wprowadzić do swojego życia minimalizm. Za każdym razem wyrzucam worki rzeczy, a i tak czuję się osaczona, jakby coś na mnie napierało.

Przestawiam meble, marnuję czas na porządkowaniu przestrzeni choć problem jest we mnie.

Tak jak rok temu. Czułam się przytłoczona, to był TEN MOMENT. Przekroczyłam granicę i pozbyłam się swoim długich włosów. Na chwilę był spokój. Potem zrozumiałam, że w głowie wciąg mam to samo.

Wyrzucanie rzeczy nie pomoże.

Co z tego, że w pokoju jest mniej rzeczy, skoro wciąż patrzę na niego w ten sam sposób?

Do czego mnie popychasz?
Rok temu potrzebowałaś własnego zdania, intelektualnego zaspokojenia. Zrobiłaś, co chciałaś. Co teraz? Czego jeszcze chcesz?

Wrażeń, tak? Nie bądź infantylna, błagam... Marzy ci się wędrówka, co? Może od razu napiszesz o tym książkę...?

Męczy cię rutyna? Jak zwykle. Zauważyłaś, że napady "duszności" doskwierają ci od obiadu do wieczora? Nigdy rankiem- jakbyś wciąż miała nadzieję, że ten dzień nie będzie taki jak wczoraj.

Ciekawe jest również to, że podczas treningu także czujesz się w miarę wyzwolona.

Przeczysz samej sobie.
Nie chcesz rutyny, ale za każdym razem planujesz kolejny dzień. By go nie zmarnować.

Ach, już wiem, co ci dolega. No tak, to odwieczne przekonanie, że TYLKO praca ma sens i to niej należy się oddawać.

Znowu ten sposób myślenia...

Piszesz listę rzeczy do zrobienia, by zabić czas (...nie, to nie tak, ja nie chcę go zmarnować...) Nie go przeżyć, lecz jak najszybciej pozbyć, by znów móc iść spać.

Czego więc oczekujesz? Odhaczasz dni, by mieć je już z głowy.Czujesz się zobowiązana do tego, by nie marnować czasu. Męczy cię codzienność. Chcesz po prostu spać.

ostatnio jestem bardzo senna...





Chyba tęsknie za umiejętnością zatracania się w świecie wewnętrznej fantazji, tego z dzieciństwa. Wtedy czas należał do przyszłości i istniało tylko TERAZ.
  • awatar Schowek myśli: A gdybyś raz tak po prostu wsiadła w pierwszy lepszy autobus i pojechała gdziekolwiek, potem wysiadła, i szła prosto przed siebie. Spróbuj. Ps. ścięcie włosów to też jakiś krok :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Zaczepił mnie na przystanku. Białowłosy, blady, ale miał ciemne oczy. Koszula zwisała na jego skromnym ciele. Był męski, choć kształty biednego dzieciaka budziły pewne wątpliwości.
Przez niego wybrałam zły autobus. Zorientowałam się po fakcie, ale niezbyt ubolewałam. Zagadał mnie. Poprosił o numer.
W tym czasie dojechaliśmy do ostatniego przystanku- jego domu. Weszłam wraz z nim, by zobaczyć patologię.
Najbardziej rzucało się w oczy dziecinne łóżeczko, niskie, w którym ten musiał spać. Nogi wraz z brzuchem miał poza nim, lecz ukrywał ten fakt obszerną kołdrą.
To był tylko sen.

Tego dnia spotkałam dziewczynę. Nastoletnią postać, na której widok wstrzymałam oddech. Siedziała metr ode mnie.
Ja, sukienka z kołnierzykiem, ogolone boki i włosy postawione do góry.
Ona, sukienka do kolan, czarna na bladym ciele. Blond włosy, a może ich brak? Tak, była obcięta na jeża.
Zaimponowała mi.
Wyobraziłam sobie moment, w którym odważyła się pozbyć włosów. Budziła mój podziw. Była piękna. Pragnęłam ją poznać, po prostu zrozumieć, kim jest, bo czułam że nie jest przeciętna.


Jestem ciekawa, czy czuła to samo co ja, gdy, śledząc dłonie fryzjera, patrzyłam, jak moje włosy uderzają o ziemię. Dla mnie to był akt oczyszczenia. Przełom. Złamałam strach i stereotypy.
Z lżejszą głową zrozumiałam, że w środku wciąż jestem taka sama. To do niczego nie zaprowadziło. Potrzebowałam pięciu dni od obcięcia włosów, by przystąpić do wewnętrznej ewolucji.
Rok mojej największej zmiany.
Jestem dumna z tego, do jakich wniosków i czynów doszłam podczas 12 miesięcy.
Była moim ideałem, za którym tak chodzę. Nie, nie mogę być tak surowa. Czuję tak nieposkromioną dumę, bo widzę, że stałam się tym, którego z daleka podziwiam. Czy to nie największy sukces?

Nie zagadała do mnie jak ów chłopak z autobusu. Ja także nie odważyłam się podejść. Po prostu śledziłam ją wzrokiem. Może także zwróciła na mnie uwagę.



Może jeszcze ją spotkam. Jeśli nie na mieście, to we śnie.
 

 
Puste dni. Zbyt spokojne. To popycha ku monotonni, a ona jest pierwszym krokiem do niespokojnych myśli. Bezczynne siedzenie jest jak oskarżenie, jest pełne wyrzutów do samej siebie ("nic nie robisz", "Po co to wszystko", "nie widzę sensu", " czym jest sens" ). Cisza zmusza do usłyszenia własnych myśli.
Może dlatego jestem w ciągłym ruchu.

Krok pierwszy: zrozum, że życie nie ma sensu.
Krok drugi: pogódź się z tym, że nie masz na to wpływu.
Krok trzeci: Wyciągnij z tego wnioski.
Krok czwarty: wniosek jest jeden- celem człowieka jest znaleźć sens życia.
Krok piąty: jak wspomniałam, sensu nie ma. Sam musisz go wymyślić.
Krok szósty: zmień zatem krok czwarty- celem człowieka jest WYNALEZIENIA sensu życia ( nie odkryjesz czegoś, czego nie ma; dlatego ludzkość nie znalazła sensu dotychczas).
Krok siódmy: skoro sens jest twoim osobistym wymysłem, może to być wszystko. Nie musisz kategoryzować "pożyteczne/bezużyteczne"- wszystko, co sprawia ci przyjemność jest ważne.
Krok ósmy: z tą myślą możesz osiągnąć wszystko. Życie staje się grą, w której ty ustalasz zasady.
krok dziewiąty: nie zapominaj się nawadniać. Bez wody długo nie przeżyjemy. Życie nie ma sensu, ale posiada swoje reguły, którym my ulegamy.

Ten sposób myślenia jest przyjemny. Nagle zdajemy sobie sprawę, że nawet czytanie czyjegoś bloga może w NASZYCH OCZACH mieć sens.
Nic nie ma sensu. Jesteśmy wolni.
Dlatego sięgam po pędzel i idę malować ptaki po ścianach.
PASJA WYMAGA PRZEKONANIA, ŻE TO, CO ROBIMY, MA ZNACZENIE.

Na okładce książki E.E.Schmitta "Życie z Mozartem" jest zdjęcie ptaka szpaka. To było bez sensu. Dopiero po przeczytaniu książki " Książka o ptakach" dowiedziałam się, że Mozart oswoił szpaka, którego nauczył śpiewać.
Uwielbiam Mozarta.
  • awatar Gość: @culturaltrip: wolność? Nie ma czegoś takiego. Zawsze i wszędzie coś/ktoś nad nami będzie. Każą postępować w ten czy inny sposób. Nawet artysta co to ma niby wolność tworzenia nie jest wolny, bo w swoich dziełach będzie oceniany z jakiegoś punktu: techniki, warsztatu, trendu, koncepcji. Obyczajowość, kultura, środowisko zawsze będzie wyznaczać jakieś ramy. Dlatego mój cel jest jedynym słusznym. Bo prowadzi przez wzorce czyli ma sens.
  • awatar culturaltrip: @gość: Wydaje mi się, że prowadzimy rozmowę na dwa tematy:"sens"i "czy w życiu są jakieś wzorce niezależne od nas" W "sensie" rozumiem także cel, o czym zapomniałam napisać we wpisie powyżej. Dla mnie sens jest w związku z celem- a wydaje mi się, że ludzkość żyje ustalonym przez większość wzorcem,a nie każdy chce żyć tak jak "wszyscy". Papugujemy od innych styl życia, bo chcemy mieć jakąś podstawę. Nie chcemy czuć się zagubieni. Dla ludzi normalne jest to, co zostało zaakceptowane przez większość. Jednak jeśli w swoich rozważaniach dotrze się do bolesnego przekonania, że naprawdę nic nie ma sensu ( tu sens może oznaczać, że nie ma powodu, by robić cokolwiek, skoro wszystkie życiowe pragnienia zostały zaspokojone, co jest najważniejsze),można poczuć pustkę. Zmęczenie bezsilnością.Słabi się załamią. Odważni zakpią z życia i uznają, że jest grą.I tu jest brak wzorca.Wolność
  • awatar Gość: @culturaltrip: jaki sens? Nieśmiertelność. Każda Barbie kiedyś się zgarbi i pokątnie przytyje. Marność. Duża kasa? Dobrze jest mieć ale i być, tylko nie znam nikogo kto by to pogodził. Marność. Talent w różnych dziedzinach? To szlachetne, ale ulotne. Praca,miłość? Wszystko przemija, ale jest przynajmniej ważnym, bo to cel w sens. A wzorzec? Nie uciekniesz. Codziennie wstaje dzień i następuje zmierzch, niczym walka dobra ze złem. Ale nawet noc daje wzorce, świeci stałymi gwiazdami na niebie. Sensu nie będzie bez wzorca i na odwrót. Szukam jednego i drugiego, i bardzo się boję.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Przemijamy. Bezustannie, z każdą literą jesteśmy coraz bliżej kropki. Po niej nie zawsze następuje kolejne zdanie.
Nie lubię infantylności. Nie lubię jej w książkach, filmach, w zachowaniu innych.
Człowiek często nienawidzi u ludzi tego, za czym nie przepada w sobie samym. Tak jest w moim przypadku.
Kiedyś byłam strasznie infantylna. Teraz ludzie się mnie boją. Siostra, gdy chce mnie o coś poprosić, puka do drzwi, często przychodzi z tatą, który też nie potrafi ze mną dyskutować. W dyskusji jestem nieprzyjemna, nieugięta. W dzieciństwie taką samą moc miała dziewczyna, która wyrządziła mi trochę złego.
Teraz jestem jej podobieństwem.
Moja siostra mnie nie lubi.
Rozumiem. Też nie lubiłam tamtej dziewczyny.
To boli, zważywszy na to, że w głębi duszy ją lubię, ale za nic nie potrafię pokazać tego po czynach.
To infantylne. Takie "książkowe".


Cenię chwile. Ale nie przykuwam do nich uwagi. Nie zawsze. Jestem nastawiona na działanie.
Planować. Planować. Planować.
Robić. Odhaczać.
Nie wiem, kiedy po prostu siedziałam i nic nie robiłam. Kiedy oglądałam TV.
Cenię chwilę ale nie dostrzegam ich piękna.
Zawsze do przodu. Zawsze szybko. Nie ma co marnować czasu. Trzeba działać.

Potrzebuję miłości. Nie od innych ludzi. Mam przyjaciela, on mi wystarcza.
Potrzebuję trochę ciepła od siebie. Wtedy będę emanować ciepłem do innych. Wtedy siostra przestanie mnie unikać. Przestanę być tyranem, którym naprawdę nie chcę być. Chcę dać siostrze to, czego ja nigdy nie miałam.
Albo co zaznałam tylko na chwilę.

Wtedy sama będę szczęśliwsza.




  • awatar Naomi ∞: Dziękuję, wiele to dla mnie znaczy. Na blogu piszę w trudnych chwilach, gdy jest w porządku nawet o tym miejscu nie myślę, dlatego wpisy są pełne tej negatywnej energii.
  • awatar Naomi ∞: Intrygujesz mnie. Nawzajem, wesołych.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
"Thing about birds"- birds are the last thing in this book.

I think, that "birds" was only pretext to write this book. Yes, of course, all chapters are about this amazing animals, but writer wrote also about about stereotypes, about fillings, about love and behavior similar to people.
Let's stop with called other animal "stupid". We, people, don't the best.



FRAGMENTS:

" Similarity between our brain and comuter are interesting. Computer has information on the hard drive- our brain has information in hippocampus. The most important is that our memory depend for hippocampus. Hippocampus help our brain read outdoor informaction- it's depends on imagination and orientation in the field.
So, it's logical that our brain" don't like" numbers. We better remember images than numbers."- like "orzechówka popielata" ( birds with amazing memory).




This is bird's house. Ths bird is artist. SOme people say, that art is side effect own big braind. Others thinks, that art give people vantage. But... only people? Altannik build colorful constrution, becouse bird-woman like rich houses. If bird build better hause than beighbor, he will have woman... Is it similar for you?

 

 
The man. He is alone in the desert. He's looking for oneself. He believe, the journey will help him. But he didn't found himself. No. He found God.

Who is God? Who is God for you, for me? I'm not believe. But I am interested in religion. Sometimes it's funny.
Who is God for man, which looking for himself? He looking for oneself but he found God. Why? Who is God?

"Czy każdy z nas, wierzący lub niewierzący, nie stworzył na własny użytek piątej ewangelii?"

The religion is elastic.
Your religion is interpreted through by your brain
and dressed in your words. You aren't learning about religion- you're building a religion.

I think, that we will build a religion for himself. God destroys our nightmares, God calms, God created a man similar to himself. Or, maybe- man created God similar to himself. Your God has something similar to your character.

God is unknown. It mean, God is reply to all questions. But if you will find a sane reply, God will disappears. Becouse GOD is universal answer to all difficul questions.

But who is God for the man which looking for oneself?
It's mean, he understood? He found a answer a all questions?



Człowiek. Jest sam na pustyni. Szuka samego siebie. On wierzy, że podróż może mu pomóc. Ale on nie znalazł siebie. Nie. On znalazł Boga.

Kim jest Bóg? Kim jest Bóg dla ciebie, dla mnie? Nie wierzę, ale interesuję się religią. Czasami jest śmieszna.
Kim jest Bóg dla człowieka, który szuka samego siebie? Szukał siebie, ale znalazł Boga. Dlaczego? Kim jest Bóg?

"Czy każdy z nas, wierzący lub niewierzący, nie stworzył na własny użytek piątej ewangelii?"

Religia jest elastyczna.
Religia jest interpretowana przez twój mózg i ubierana w twoje słowa. Nie poznajesz religii- ty tworzysz religię.

Myślę, że tworzymy religię dla siebie samych. Bóg niszczy nasze koszmary, Bóg uspokaja, Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo. Albo- człowiek stworzył Boga na swoje podobieństwo. Twój Bóg ma coś z ciebie samego.

Bóg jest niewiadomym. To znaczy, Bóg jest odpowiedzią na wszystkie pytania. Ale jeśli znajdziesz racjonalną odpowiedź, Bóg znika. Ponieważ BÓG jest odpowiedzią na wszystkie trudne pytania.
Ale kim jest Bóg dla człowieka, który szukał samego siebie? To znaczy, że zrozumiał? On znalazł odpowiedzi na wszystkie pytania?